Dawno, dawno temu… w poprzednim życiu miałam dom pełen zwierząt. Ogród pełen dzikich roślin i starych owocowych drzew oraz krzewów. Tamto życie jest jednak za mną z wielu, różnych powodów.
Przez ostatnie miesiące próbowałam się dopasować do własnego pokolenia. Przez jakiś czas nawet mi się udało. Chyba. Potem starałam się znowu dla odmiany zaangażować w coś, co jednak odpłaciło mi się jedynie zmęczeniem i okropnym skróceniem doby, a moje własne życie gdzieś umknęło. Dopiero w maju zaczęliśmy znowu wyjeżdżać i po raz pierwszy zaczęłam sobie przypominać, jak było dawniej. A dawniej były też zwierzęta…

Z zasady od pewnego czasu nie angażuję się w akcje pomocy zwierzętom. Poznałam różne oblicza osób pomagających, często uzurpujących sobie prawo do jedynej słusznej oceny sytuacji. Z pozycji „ja wiem”. I nieważne czy są to osoby związane z fundacjami, czy nie. Brak jest w Polsce jedności wśród prozwierzęcych organizacji i wśród pojedynczych osób. Są jednak też osoby, które po prostu coś robią i tyle. Bez twierdzenia, że są najlepsze w tym, najważniejsze i bez sprowadzania adoptujących do poziomu podłogi.

Jedną z takich osób jest Beatka, której poczynania nieśmiało podglądam od kilku miesięcy. Beatka ma pod swoją opieką kilkadziesiąt kotów, które dokarmia. Kotów, które jej ufają i czekają na jedzenie od niej. To ofiary polskiej patologii w ochronie zwierząt – niechciane, rozmnażające się dawniej bez kontroli, porzucane, niczyje. Życie wśród piwnicznych okienek, kubłów na śmieci, altanek, gdzie kot traktowany jest jako wróg. Roznosiciel chorób. Brudas. Kot bezdomny w naszym społeczeństwie dawno już utracił status tropiciela myszy. Zyskał status kłopotu, a kłopot za młodu się chętnie zakopuje w ogródku lub topi w stawie. Względnie truje lub zwyczajnie nie zauważa. Lepiej nie patrzeć na cierpienie, którego nie chce się widzieć.

Dlatego, jeżeli macie chwilę, zerknijcie na bazarek, gdzie można wylicytować rzeczy dla Beatki. Jest to też forma pomocy, a pieniądze idą na… karmę dla kotów. Podstawę podstaw dla pomagania.

Nasza schroniskowa Julka też zachęca i gra w partyjkę skoczków:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reklamy