Jestem wędrowcem. Nigdzie nie czuję się w pełni u siebie. Na rodzinnych Pałukach coraz mniej znajomych twarzy. Dzieci, z którymi się kiedyś bawiłam, mają już teraz swoje dzieci. Wrocław staje się też obcy, zabetonowany, coraz mniej zielony. Do miejscowości, w której teraz mieszkam, nie jestem wcale przywiązana emocjonalnie. Mogłabym się  w jeden dzień spakować i wyprowadzić.

Obywatel świata – to brzmi dumnie. Nie czuję się obywatelem świata. Czuję tylko, że ciągle szukam miejsca i ciągle jestem w drodze. Aparat zapełnia się zdjęciami, notesy zapiskami, kartkami, biletami…  coś dalej każe gnać. Odkąd mam prawo jazdy,  jest jeszcze prościej. Wsiadam i jadę.

Reklamy