Ostatni czas był bardzo intensywny. Od miesiąca jestem w domu, ponieważ nie pracuję już we Wrocławiu. Nie siedzę osiem godzin za biurkiem, ani dwie godziny za kierownicą. Staram się powoli poukładać czas na nowo, kończyć moją pracę doktorską, bo został mi ostatni rozdział. Nie jest źle, jest zupełnie inaczej. Niczym bohaterka Nigdy w życiu! nagle po prostu rzucam wszystko i wszystko zmieniam.

Dużo spaceruję, nadal czasami niezdrowo się odżywiam, chociaż zaczynam znowu gotować. Wieczorami wyciągam kredki i rysuję. Śpię w ciągu dnia, jeżeli mam na to ochotę. Kocham i jestem kochana. Osiągam stan równowagi. Poznaję nowych ludzi i pielęgnuję stare przyjaźnie.

Jestem bardzo wdzięczna mojemu mężowi oraz mojej rodzinie, a także nielicznym przyjaciołom, że tak mi kibicowali w trudnym dla mnie okresie. Byli przy mnie przez ostatnie dwa lata, kiedy choroba nie ustępowała, a wręcz atakowała z całych sił.

Depresję i nerwicę można pokonać i warto z nią walczyć, chociaż to nieustępliwy przeciwnik. Nie ma nic wspólnego z tym, co piszą w kolorowych pisemkach dla kobiet. Strach jest realny. Ból jest prawdziwy. To nie jest zła chandra, gorszy dzień czy brak uśmiechu. To stan, kiedy przeraża cię to, że zaczął się nowy dzień. I wcale nie chcesz, aby on trwał, bo jest taki sam jako poprzedni. Zlewa się z kolejnym. A wszystko to na nic, skoro droga i tak zmierza do końca. To nie ma nic wspólnego z denerwowaniem się, lecz z nerwobólami, które nie pozwalają czasami zasnąć. Strachem, który zabija radość. Bo po radości musi nadejść kara. Złe ma zrównoważyć dobre, więc lepiej się nie cieszyć.

Jestem rebeliantką. Od początku miałam taki nick w sieci, czyli już ponad 13 lat. I bycie nią to ciągła walka, ale jednak na tyle poznałam przeciwnika, że wygrywam. Życzę Wam pięknej jesieni, pogodnych dni, ale także siły. Bo wiem, że wśród moich znajomych jest wiele mądrych, wspaniałych i walczących osób. Mi się udaje i wierzę, że Wam też się uda.

Jeżeli ktoś od Was się odsuwa, to nie żal takich znajomości. Nic nie wniosą. Jeżeli ktoś umniejsza Wasze cierpienie, to nie ma o nim zielonego pojęcia. Depresja nieleczona kończy się śmiercią. Dlatego warto o tym pamiętać, nim osądzimy kogokolwiek. Nim powiemy: weź się w garść, zapytajmy: jak możemy ci pomóc? Prawdziwa depresja to nie fanaberia, ani nie lenistwo.

Pierwszy krok to nazwać rzecz po imieniu.
Drugi to nie wstydzić się i poszukać pomocy.
Trzeci to walczyć.
A ten kto walczy, ten już jest zwycięzcą.

jesien2

jezus

jesienPogodnej jesieni! Odezwę się niebawem, tymczasem czekam na Wasze komentarze. 🙂

Reklamy