Po moim wpisie o depresji dostałam maile, wiadomości na FB, SMSy. Dziękuję, wierzę, że to o czym piszę ma sens. Jeśli chociaż jedna osoba zobaczy promienie słońca, to zawsze będzie miało sens… Dziękuję, że jesteście nawet, gdy milczycie.

Słońce wdarło się w środek listopadowych dni. Przegoniło mgły. Ranki są mroźne, ale południa przyjemnie ciepłe. Kontrast. Znicze pogasły na cmentarzach, pokłoniły się chryzantemy. Znowu cisza. Nie ma śladu po niedawnym szumie. Na wielu mogiłach przez kolejne miesiące nie zapłoną ognie.

Kiedy szukałam sensu, przeczytałam mnóstwo artykułów. Mądrych i całkiem naiwnych. Podpisanych przez medyczne autorytety i przypadkowe osoby. Dzisiaj wiem, że nie ma jednej drogi dla wszystkich. Jest współodczuwanie dla wybranych. Nic więcej. Mówiono, że mam zamazać przeszłość i patrzeć w przyszłość. A porządkowanie spraw to strata czasu. Wszyscy wiedzą lepiej, jak powinno wyglądać cudze życie.

W tych wszystkich tekstach wyłapywałam jedynie pojedyncze zdania. Ale w końcu zaczęłam układać wszystko po swojemu. Nie odtwarzać schematów i nie zgadzać się z tym, co aktualnie jest modne.

Podróż jest w nas. Z uśmiechem patrzę wstecz. Wydarzyło się w niej całkiem sporo dobrych rzeczy. Nie warto udawać, że ich nie było.

Dwanaście lat temu był też taki piękny listopad. Pojechaliśmy z B. do Oławy na spacer po wałach nad Odrą. To była nasza pierwsza wspólna jesień.

2015-11-08-1Pamiętam, że było ciepło jak na tę porę roku, a kaczki niemiłosiernie taplały się w szarej wodzie.  Zżółknięte trawy szeleściły pod stopami, wyschnięte osty czepiały się nogawek. Poza tym otaczała nas cisza, listopad otulił łagodnie…2015-11-08-2 Mieliśmy swój pierwszy cyfrowy aparat, który pozwolił uchwycić kilka chwil. Stare drzewa pochylone nad wodą, kaczki, domy. Świadomość, że nie spaceruje się już samemu.2015-11-08-3 2015-11-08-4Często mam ten obraz przed oczami. Utwierdza mnie w przekonaniu, że nie ma lepszych i gorszych miesięcy, brzydszych pór roku. Są tylko inne. Każda z nich wyjątkowa.

Reklamy