Najprostsze jest dla ludzi to, co mogą łatwo zmierzyć. Tak jak na przykład gorączkę. Termometr pokaże ile. Złamana ręka? Mamy RTG. Wszystko mierzalne. Tylko wewnętrzne cierpienie mierzalne nie jest. Samotność wśród ludzi. Ale czy ona się liczy?

Depresja jest chorobą śmiertelną, a jednocześnie stygmatyzującą. Nie łudzę się – po tamtym wpisie odezwało się do mnie sporo fajnych i mądrych osób, ale także garstka zrobiła sobie zabawę. Osobiście się tym nie przejmuję, bardziej zadziwia mnie, jak wykształceni ludzie mogą za plecami robić docinki? Jak bardzo życie innych, a raczej cudze potknięcia, stanowią dla nich pożywkę dnia codziennego?
Taki mądry wywiad z prof. Krupką-Matuszczyk do przeczytania: tu.

Jest mi bardzo miło, że rośnie grono moich czytelników, co widzę po statystykach. Na pewno nie będzie tylko o depresji i tylko o smutku. Wręcz przeciwnie. Będzie krok po kroku o odkrywaniu życia, nawet jeśli zaczynam na nowo po trzydziestce. 🙂 Ja w końcu ciągle jestem w drodze…

2015-11-12-1

Reklamy