Błogosławieni ci, którzy nie rozumieją – jak mawia moja przyjaciółka Ania. Myślę, że to miło, kiedy ktoś próbuje pomóc osobie w depresji, chociaż ważne jest, aby nie działać stereotypowo. Słynne „weź się w garść” jest urocze, ale w niczym nie pomoże osobie chorej. Chyba, że mamy do czynienia z lenistwem, a to także się zdarza. Trzeba również odróżnić jesienną chandrę od naprawdę poważnych symptomów. Tutaj nie pomoże tylko kubek ciepłej herbaty i tabliczka czekolady. Wiem, o czym piszę z doświadczenia i czuję się zaszczycona, że niektórzy czerpią ode mnie tę energię. Przejście kamienistej drogi pozwala nam na głębsze poznanie siebie i innych ludzi. I dzisiaj uważam, że warto z tego czerpać. Uczyć się dobrych rzeczy.

2015-11-30-1

To nie jest tak, że żyję już w idealnej symbiozie ze światem. Że czasami się nie miotam albo nie boję. Że nagle zaczęłam sypiać regularnie i jadać zdrowe posiłki. Staram się jednak tak układać dzień, aby czerpać z niego to, co dobre. Dla przykładu, świetną sprawą jest zabranie mojego blisko siedemdziesięcioletniego ojca rano w samochód i pojechanie na wspólne zakupy. To żaden obowiązek tylko przyjemność. Bo tato jest i mogę z nim pogadać. Bo w końcu mam prawo jazdy, własny samochód (dzięki mężowi) i mogę wywołać uśmiech na twarzy.

2015-11-30-2

I obok mnie stoją także wyjątkowi ludzie, na których mogę liczyć i z którymi prowadzę często ożywione dyskusje. To wzbogaca, bo warto być dla siebie dobrym, chociaż to bardzo trudne.

P.S. Listopadowe noce nie są takie brzydkie, bo po deszczu wszystko pięknie się odbija. Tutaj niżej przystanek przy wrocławskim Stadionie.
2015-11-30-3

Reklamy