Nie ukrywam, że nie zamierzałam nowego roku zaczynać z takim przytupem. Chciałam się spokojnie wtoczyć… jak przez te wszystkie lata. Stało się jednak inaczej.

Po pierwsze, wiele osób pyta mnie o sprawy zawodowe, więc na razie przemilczę kwestię mojej pracy w poprzedniej firmie. Uważam, że podstawą wzajemnych relacji jest szacunek i dążenie do tego, aby także rozstać się na partnerskim poziomie. Dlatego tutaj więcej nie napiszę, ale mogę potwierdzić, że dalej z nimi już nie współpracuję.

Każdy ma prawo do własnej drogi zawodowej i wbrew pozorom cieszę się, że życie kolejny raz dało mi carte blanche. Reasumując, po kilku rozmowach z różnymi osobami, wyszło mi to na dobre.

Po drugie, tak naprawdę zdarzenia z ostatnich dni, stanowiły tylko tło do tego, co się działo. W Nowy Rok mój ojciec uległ nieszczęśliwemu wypadkowi, w następstwie którego złamał szyjkę kości udowej. Niezbędna była operacja wszczepienia endoprotezy. Oczywiście, jak niektórzy czytelnicy pamiętają, do tego dochodzą problemy zdrowotne mojej mamy, która przebyła brachyterapię oka. Podsumowując, obecnie mam pacjenta onkologicznego w domu i pacjenta ortopedycznego w szpitalu.

Stałam się mistrzynią przekuwania porażek w sukcesy. Nigdy bym nie pomyślała, że będę aż tak celebrować te dni, ale jednak. Do perfekcji opanowałam organizację czasu i podział obowiązków między siebie i męża. Mój mąż jest największą moją opoką, typowym męskim ramieniem. Nie mogłam sobie lepiej wymarzyć. Nie ma co ukrywać, że takie wsparcie jest bardzo potrzebne.

Do tego okazało się, że nie zawiodły moje wspaniałe przyjaciółki, których nie muszę wymieniać, bo wiedzą, że są. I nieważne, że daleko… SMSy, telefony itp. utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie dadzą mi utonąć.

Syn wypowiada 200 słów na minutę. Sześcioletni karabin maszynowy. Ma pozwolenie na tableta w łóżku, wylewanie wody podczas kąpieli i guzdranie się rano. I tak dam radę, a ile we mnie spokoju.

2016-1

Zaczynam porządkować swój świat. Kupiłam kalendarz. A nie po to go kupiłam, aby teraz sobie nie poradzić, prawda?

Reklamy